Info

Więcej o mnie.

Wykres roczny

Archiwum bloga
- 2012, Listopad1 - 2
- 2011, Listopad1 - 2
- 2011, Czerwiec2 - 2
- 2011, Maj2 - 1
- 2011, Marzec4 - 22
- 2011, Luty2 - 10
- 2011, Styczeń7 - 24
- 2010, Grudzień1 - 3
- 2010, Październik1 - 5
- 2010, Wrzesień2 - 1
- 2010, Sierpień2 - 3
- 2010, Maj2 - 8
- 2010, Kwiecień11 - 44
- 2010, Marzec6 - 30
- 2010, Luty8 - 48
Dane wyjazdu:
15.90 km
0.00 km teren
01:20 h
11.93 km/h:
Maks. pr.:0.00 km/h
Temperatura:8.0
HR max: (%)
HR avg: (%)
Podjazdy: m
Kalorie: kcal
Rower:Zethos -ik
statystykę diabli wzięli :)
Wtorek, 22 listopada 2011 · dodano: 22.11.2011 | Komentarze 2
Jak Feniks z popiołu;) niestety bez liczenia kilometrów w tym roku. Trochę szkoda bo kilka eskapad umknęło, ale zostają w mojej głowie :) i na zdjęciach.Dziś mała wycieczka opłotkami dla uzyskania jakiejś sensownej liczby kilometrów, na pocztę po "błony" oczne ;) Na rowerze uznaję tylko okulary ochronne.
Na głównej ulicy mojego miasta miły memu oku widok ukwieconego okna. Pelargonie pod koniec listopada to sympatyczna niespodzianka.( dalekie zdjęcie... bywały lepsze)

listopadowe pelargonie© Gypsy
Kiedy już zwiędną "pelasie", będę przyjeżdżać pod japońskie sushi prowadzone przez Chińczyka i podziwiać całorocznego hibiskusa :)

całoroczne pnącze© Gypsy
Potem podjadę zadzierać brodę pod katedrę by podziwiać odnowione mury.

katedra© Gypsy
I zobaczę latarni cień :) na ścianie zupełnie nowego i pięknego hotelu Vivaldi Junior.

cień© Gypsy
Chyba ta pora roku nastraja mnie bardziej do jeżdżenia. Szczególnie z taką aurą :)
Kategoria po ulicach